Skoro jest już jesień, to czas na poważniejszą literaturę.
Na początku chciałam przeprosić Was za taką długą przerwę. Stwierdziłam, że skoro nic na razie nie przeczytałam to po co coś dodawać, ale jest przecież tyle tagów, które z chęcią zrobię, że postanowiłam poprawę. Ale wracając do tematu. Już dobry rok temu usłuszałam o tej książce. Jako pierwsza wspomniała o niej Ewelina z kanału Eivladris. Powiedział, że książka się jej spodobała, dlatego tak bardzo chciałam ją przeczytać. Co jakiś czas przypominało mi się o niej, ale nigdy nie miałam okazji jej kupić, ani przeczytać, aż do dnia kiedy w szkolnej bibliotece zauważyłam właśnie "My dzieci z dworca ZOO". Od razu ją wypożyczyłam i już w drodze do domu zaczęłam ją czytać. Dobra już się rozpisałam, a mam dożo do opowiedzenia.
Główną bohaterką jest Christiane.Pierwsze kilkanaście stron opowiada o jej dzieciństwie, które z resztą nie było łatwe. Ojciec alkoholik, matka się go bal;a. Pokój, który i tak już był mały, musiała dzielić z młodszą siostrą i ze zwierzętami. Jest później przeskok i akcja zaczyna się, gdy dziewczyna ma 12 lat. W szkole zaczynały się problemy, bo stwierdziła, że jak zacznie pyskować nauczycielom, to klasa będzie się jej bać. Z początku faktycznie plan zadziałał, ale Christiane zaczęła wagarować. Początkowo opuszczała tylko kilka lekcji, żeby nikt się nie zorientował. W to nieciekawe towarzystwo wciągnęła ja jej przyjaciółka Kessi-najfajniejsza dziewczyna w szkole. Jej chłopak palił haszysz i brał LSD. Christiane to imponowało. Z czasem jak skosztowała haszu, paliła za każdym razem, gdy natrafiła się okazja. Gdy hasz już nie wystarczał sięgnęła po kwas( tak właśnie narkomani określali LSD). Niby "miękki" narkotyk, ale też uzależnia. Mimo przekonań Christiany, że nie jest uzależniona, kwas po jakimś czasie przestał jej wystarczać. Gdy dziewczyny chciały spróbować czegoś mocniejszego usłyszały o Soundzie- najlepszej dyskotece w Europie, gdzie później spędzały każdą sobotę. Widzę że się rozpisałam, dlatego w takim wielkim skrócie. Christiane zaczyna zażywać heroinę. Detlef- jej chłopak, który też jest ćpunem zarabia chodząc na tytułowy Dworzec ZOO, gdzie zaspokaja potrzeby seksualne geji. Christiane początkowo to obrzydza, ale później zaczyna zarabiać w podobny sposób. Cała ta sytuacja zaczyna ją męczyć i pewien incydent, który tak właściwie był bardzo dobrą rzeczą, ponieważ bohaterka zaczyna odwyk. Koniec bardzo zaskakuje, chociaż tak naprawdę niewiele nam wyjaśnia.
Podsumowując książka mimo, że pochodzi z 1981 roku przypomina w dużej mierze współczesne czasy. Może i narkotyzm nie jest codziennością i osoby w moim wieku lub niekiedy i nawet młodsze sięgają po narkotyki, i stają się nastoletnimi prostytutkami to ich problemy często przypominają nasze. Z główną bohaterką bardzo się utożsamiłam, ponieważ jesteśmy w podobnym wieku. Książkę polecam wszystkim starszym osobom a także bardzo dojrzałym emocjonalnie. Planuję jeszcze zrobić odczucia po przeczytaniu książki.