No to klasyki ciąg dalszy
Na początku chciałam Wam przekazać takie cieplutkie hej, bo jak widać pogoda nas nie rozpieszcza. Od paru dni kaszel i katar nie daje mi spokoju, przez co czuję się wykończona, ale wracając do tematu, dziś postanowiłam przybliżyć Wam drugą część Igrzysk.
Od razu zaznaczę, że jeżeli ktoś z Was nie czytał pierwszej części to polecam wcześniejsze zapoznanie się z nią. Stwierdziłam, że jeżeli ktoś dalej czyta to pewnie jest już po lekturze "W pierścieniu ognia" dlatego pozwoliłam sobie na spojlery.
Nie wiem jak Wam ale początek bardzo mi się dłużył ( być może byłam zmęczona, bo zarówno Igrzyska jak i WPO przeczytałam w jeden dzień ), ale gdy akcja się już rozwinęła to nie mogłam się oderwać. Tournee jest najbardziej smutne, gdy przemawiają w 11. W tedy dowiadujemy się, że wygrana Katniss i Peety naradza w ludziach nadzieję, którą Snow chce jak najszybciej ugasić, co nie będzie łatwym zadaniem.
75 Igrzyską są dosyć kontrowersyjne, ponieważ zawodowi trybuci muszą wziąć udział. Jako, że Katniss jest jedyną kobietą z 12, która wygrała Igrzyska i żyje to oczywiste jest to, że wraca na arenę. Zawiera pakt z Haymitchem, który ma pomóc uratować Peetę. Czytając książkę bardzo zastanawiałam się jak autorka chce opisać całe igrzyska, gdy jest już połowa książki a oni nawet nie są na arenie. Bardzo dużym( jak dla mnie) plusem był sojusz z Finnickiem, ponieważ mogliśmy go w tedy lepiej poznać. No bo kto na początku nie pomyślał, że to wredny dupek? Jego arogancja i zbyt duża pewność siebie z początku działała mi na nerwy, potem ją pokochałam. Nie będę opisywać co było na arenie, ale dowiadujemy się, że uczucie pomiędzy Peetą a Katniss wzrasta na sile. Końcówka, a w zasadzie koniec igrzysk jest bardzo szokujący. No bo pomyślcie jak Katniss musiała być odważna, żeby rozwalić arenę. Kara byłaby nieunikniona, tym bardziej gdy ma się takiego wroga jak Snow.
Ostatnie zdanie powoduje taki zawód, że jeżeli nie byłoby "Kosogłosa" to znając życie fani nie dali by spokoju autorce. Jest ono mniej więcej takie: Katniss 12 już nie istnieje. Wiem, że może to być niedokładne, ale nie mam teraz książki, a moja pamięć może troszkę zawodzić, jak przeczytałam WPO ok. roku temu, ale sens jest mniej więcej taki. Wracając do tego zdania, to nie wiedziałam czym mam płakać, czy zacząć czytać następną część. Wiem, że się już trochę rozpisałam, ale na koniec chciałabym dodać kilka moich ulubionych cytatów.
Oto one:
"Ja poluję, on piecze, Haymitch pije. Każde z nas na swój sposób zabija czas i stara się uciec od wspomnień związanych z Głodowymi Igrzyskami"- Katniss, s.19
"Katniss Everdeen, dziewczyna, która igra z ogniem, wznieciła iskrę, a ta, nie ugaszona w porę, podpali całe Panem"- Snow, s.26
"Nic dziwnego, że zwyciężyłam w igrzyskach. Przyzwoici ludzie nigdy ich nie wygrywają."-Katniss, s.112
"Nie zrobią mi krzywdy, bo nie grozi mi to, co wam. Nie został już nikt, kogo bym kochała.- Johanna, s.319
To by było na tyle. Recenzję "Kosogłosa" zrobię na pewno później, bo muszę jeszcze raz go przeczytać, zęby nie pisać bzdur. Ja się z Wami żegnam i przesyłam Wam takiego wielkiego, wirtualnego przytulasa. Dziękuję za Wasz poświęcony czas, za to że czytacie to co piszę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz