niedziela, 23 listopada 2014

Powrót w dobrym stylu i recenzja „Żelaznej córki”



Wiem, że mnie długo nie było. Było to spowodowane ilością nauki, jaka mnie spotkała w październiku i listopadzie. Z pomocą Darki z http://www.wiecejksiazkow.blogspot.com/ stwierdziłam, że czas zmienić coś na blogu. Daria wpadła na genialny pomysł, który zamierzam zrealizować.

Przejdę już może do recenzji. Mimo, że mam tą książkę już od marca dopiero w tym miesiącu zmobilizowałam się do jej przeczytania. Jest to drugi tom „Żelaznego dworu” Julie Kagawy. Pierwszy tom bardzo mi się spodobał, ale czytałam go w styczniu/lutym tego roku dlatego nie jestem w stenie Wam go przedstawić. Teraz może podam Wam parę informacji, które mogą być przydatne,jeżeli zdecydujecie się sięgnąć po tę pozycje książkową.

Tytuł
„Żelazna córka”
Autor
Julie Kagawa
Rok wydania
2010
Ilość stron
334
Wydawnictwo
Amber
Ocena
16/20

A o to ten genialny pomysł Darki:
System Tabliczek Czekolady
Już wyjaśniam na czym ma polegać. Otóż każdą książkę będę oceniać w czterech kategoriach, a więc zaczynajmy.

Oprawa wizualna
2/5
Styl autora
4/5
Bohaterowie
5/5
Fabuła
5/5

A) Oprawa wizualna jest największym minusem książki. Czytając książkę w tramwaju musiałam trzymać ją odwróconą. Jest ona taka nijaka i gdybym widziała ją w sklepie to na pewno bym jej nie kupiła. Kolejnym minusem, którego nie da się nie zauważyć to słabe wykończenie książki. Czytały ją tylko trzy moje przyjaciółki, które tak samo jak ja dbają o książki i jestem negatywnie zaskoczona. Okładka jest pognieciona, rogi w dziwny sposób powyginane. Może zostawię to już bez komentarza.
B) Styl autora, co do stylu, niekiedy opisy były za długie i po prostu nie czytałam ich tak uważnie. Innych zastrzeżeń w sumie nie mam. Uwielbiam sposób pisania Pani Kagawy. Od książki po prostu nie można się oderwać.
C) Bohaterowie, często zdarza się tak, że denerwuje mnie jakaś postać, przez co nie mam ochoty czytać jakieś książki. Na szczęście nie było tak w przypadku „Żelaznej córki”. Bardzo związałam się z każdą postacią. Płakałam, gdy wiele z nich umierało. Z tych dwóch części chyba najbardziej polubiłam Mrocznego Księcia Asha. Co do głównej bohaterki Meghan też nie mam zastrzeżeń.
D) Fabuła, no cóż, czego więcej można wymagać od fantastyki? Są magiczne istoty, wartka akcja, trójkąt miłosny. Do tego bohaterowie w wieku szesnastu lat. Przez oby dwa tomy cały czas się coś dzieje. Jest wiele tajemnic, które Meghan musi rozwiązać i jeszcze więcej bardzo ciekawych przygód, nie wspominając już o ilości problemów, które lgną do niej jak do mało kogo.

Książkę polecam szczególnie fanom fantastyki, ale również jej przeciwnikom. „Żelazny król” był pierwszą książką fantastyczną, którą kupiłam z własnej woli. Niestety seria jest mało popularna w Polsce i jak na razie są tylko dwa na cztery tomy. Mam nadzieję, że te dwa pozostałe, wkrótce przetłumaczą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz